Zapraszamy Was do wysłuchania podcastów autorstwa Eweliny Szeratics – managerki kampanii testamentowej, w których w przystępny i ciekawy sposób opowiada historie związane z testamentami. Na prawdę warto!

Obalamy mity na temat testamentów. Odcinek 1. Dlaczego boimy się testamentów?***Możesz posłuchać podcast albo go przeczytać. Jeśli wybierzesz tę drugą opcję, kliknij na ten tekst.

Obalamy mity na temat testamentów, Odc. 1

To jest podcast: obalamy mity na temat testamentów, odcinek pierwszy. Witam was serdecznie w pierwszy odcinku podcastu „obalamy mity na temat testamentów”. Nazywam się Ewelina Szeratics i od pięciu lat zachęcam Polaków do pisania testamentów. To trudne zadanie – i nie mam wcale na myśli pisania testamentów, ale przekonanie ludzi do tego, aby taki dokument sporządzili.

Kiedy zaczynam rozmawiać z nimi o testamentach, pierwszą reakcją jest nerwowy uśmiech albo potrząsanie głową przy jednoczesnym zapewnianiu mnie, że ten temat ich nie dotyczy. Bardzo dobrze ich rozumiem – nikt nie chce myśleć o przemijaniu i unika wszystkich zagadnień kojarzących się z tym, co nieuniknione czyli ze śmiercią. Jak to jednak jest, że mimo niechęci do tego tematu, wielu z nas decyduje się założyć polisę na życie, która w gruncie rzeczy jest niczym innym niż zabezpieczeniem naszych najbliższych, gdy nas już zabraknie? Przecież polega ona na opłacaniu składek, które po naszej śmierci zostaną im wypłacone. W testamencie tak samo myślimy o naszych najbliższych i co więcej, troszczymy się o to, aby gdy kiedyś nas zabraknie rodzina nie rzuciła się sobie do gardeł i w pokojowy sposób podzieliła wszystkim tym, co po nas zostało. Dlaczego zatem tak mało osób pisze testamenty? Z czego to wynika?

We wrześniu 2017 roku, w ramach kampanii Napisz Testament, którą prowadzę w Fundacji Otwarte Forum, przeprowadziliśmy razem z Kantar Millward Brown badania dzięki którym dowiedzieliśmy się, dlaczego ludzie powyżej 50 roku życia nie piszą testamentów. Wyobraźcie sobie, że tylko 13 na 100 Polaków napisało ten dokument, a na pytanie: dlaczego go nie napisałeś, największa liczba badanych, bo aż prawie 40 procent odpowiedziała, że nie zastanawiała się nad tym. Dwie kolejne odpowiedzi brzmiały: nie mam nic cennego, co mógłbym zostawić oraz zbyt wcześnie na taką decyzję – niemal 20 na 100 respondentów odpowiedziało w ten sposób. Raport z badań znajdziecie na naszej stronie www.napisztestament.org.pl w zakładce aktualności. Żałuję, że tak niewiele osób odpowiedziała twierdząco na pytanie o napisanie testamentu. Wspólnie z organizacjami, które uczestniczą w kampanii testamentowej postanowiliśmy, że obalimy krok po kroku mity, które w ciągu lat urosły wokół tematu testamentów.

Pewnie zastanawiacie się, czy kolejne podcasty są dla Was. Jeśli nie napisaliście jeszcze testamentu i nie planujecie go napisać, być może warto otworzyć się na nową dawkę wiedzy, która jeśli was nie przekona do sporządzenia tego dokumentu, to przynajmniej otworzy wasze oczy na sprawy, o których nigdy nie myśleliście. Zakładam jednak, że skoro już dotarliście na naszą stronę, chcecie dowiedzieć się jak najwięcej na ten ciekawy i przyjemny temat, przez wielu niesłusznie spychany na margines.

Dlaczego użyłam akurat tych dwóch określeń? Już wyjaśniam, co miałam na myśli. Testament to nie tylko dokument pisany na wypadek śmierci. To przede wszystkim świadectwo naszych relacji ze światem, z najbliższymi, a także z nami samymi, jak również dowód na to, w jaki sposób postrzegamy przyszłość, finanse, bezpieczeństwo, w jakiej mierze myślimy o sobie, a w jakiej o innych. Na ile potrafimy planować i przewidywać, a na ile zostawiamy sprawy własnemu biegowi. Testament jest miarą dojrzałości – dojrzałości do rozmowy z najbliższymi o tym, co być może tu i teraz nie wydaje się istotne, ale takie się stanie, gdy odejdziemy na zawsze.

Temat związany z testamentami nazwałam również przyjemnym. Oczywiście, nie jest przyjemny dla wszystkich i w każdych warunkach – dla rodzica, który musi wydziedziczyć swoje dziecko, albo dla siostry, która nie chce przekazać niczego swojemu bratu, bo uważa, że nie zasłużył nie są to wcale przyjemne tematy. Jeśli jednak pomyślimy o testamencie jako o prezencie, który robimy komuś na przyszłość, i nie mam tu wcale na myśli wyłącznie wymiaru materialnego ale również ten społeczny i psychologiczny, wówczas zobaczymy go w zupełnie innym świetle. Czy nie jest przyjemnie, myśląc o najbliższych, rozplanować choćby bardzo daleką przyszłość i mieć poczucie, że w razie najgorszego, nikt nie będzie się musiał o nic martwić, bo my wszystko załatwiliśmy? Ja właśnie tak pomyślałam pisząc swój testament. Pomyślałam o mężu i o dziecku i o tym, o ile szybciej i łatwiej uporali by się ze wszystkimi sprawami, gdyby nagle mnie zabrakło.

Nie oznacza to oczywiście, że wybieram się na tamten świat. Wręcz przeciwnie – cieszę się każdym dniem i mam nadzieję, że dożyję co najmniej dziewięćdziesiątych dziewiątych urodzin. Jednak ostatnie pięć lat, kiedy spotkałam się z setkami ludzi, którzy opowiedzieli mi historie swoich rodzin, w których zmarły nie zostawił testamentu i wynikło z tego bardzo dużo złego, dały mi do myślenia. Nie chciałabym, aby takie trudności spotkały moich najbliższych. A wy? Chyba też byście nie chcieli, prawda? Cieszę się, że dobrnęliście do końca pierwszego podcastu z serii „obalamy mity na temat testamentów”. Zapraszam do słuchania kolejnych. Do usłyszenia!

Obalamy mity na temat testamentów. Odcinek 2. Kiedy warto sporządzic testament?***Możesz posłuchać podcast albo go przeczytać. Jeśli wybierzesz tę drugą opcję, kliknij na ten tekst.

Obalamy mity na temat testamentów, Odc. 2

To jest podcast: obalamy mity na temat testamentów, odcinek drugi. Witam was w kolejnym odcinku podcastu „obalamy mity na temat testamentów”. Chciałabym z wami porozmawiać na temat jednego z najczęstszych mitów związanych z testamentami. Jestem ciekawa, czy wiecie, co mam na myśli. Już mówię – otóż większość osób z którymi rozmawiam uważa, że testamenty piszą wyłącznie ludzie starsi, zdecydowanie po siedemdziesiątym roku życia. Albo śmiertelnie chorzy. Albo osoby niezwykle majętne, które obawiają się o przyszłość swoich nieruchomości, samochodów i działek.

Muszę was jednak rozczarować – mimo, że do niedawna tak rzeczywiście było, szczególnie w odniesieniu do osób starszych lub umierających, to od kilku dobrych lat ten trend ulega znacznej zmianie. Co ciekawe, do notariuszy coraz częściej wybierają się ludzie w średnim wieku, a nawet osoby, które trzydzieste urodziny obchodziły całkiem niedawno i zupełnie świadomie spisują ten dokument. I co ważne – nie są wcale chorzy, a tym bardziej śmiertelnie chorzy, ich majątek, jeśli w ogóle można tak nazwać to, co posiadają, nie jest szczególnie imponujący.

Dlaczego zatem poświęcają swój cenny czas, wypełniony po brzegi rozmaitymi obowiązkami na tak wydawałoby się niepotrzebną czynność jak wizyta u notariusza w celu napisania testamentu? Kierują się zapewne różnymi motywami, a ja powiem o tych najczęstszych. Otóż część z nich to osoby będące w związkach partnerskich, czyli inaczej mówiąc żyjące na kocią łapę, nie związane ze sobą formalnie. Czy wiecie, że polskie prawo spadkowe traktuje je jako zupełnie obce względem siebie? Wyobraźcie sobie taką sytuację: Marta i Karol mieszkają od piętnastu lat w mieszkaniu Marty. Prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, mają wspólny budżet, razem też inwestują we wszelkiego rodzaju remonty, naprawy i tak dalej. Marta często podróżuje po Polsce – jest audytorem i bada jakość produktów wytwarzanych w różnych fabrykach. Pewnego dnia staje się nieszczęście – w trakcie podróży służbowej samochodem wpada w poślizg. Jej samochód dachuje. Dochodzi do najgorszego – Marta ginie w wypadku samochodowym. Kilkanaście dni później, kiedy jest już po pogrzebie i nadchodzi czas na decyzje związane z tym, co zrobić z rzeczami Marty, które zostawiła po sobie, okazuje się, że Karol, który przez piętnaście lat był jej partnerem, nie ma prawa zatrzymać mieszkania. Marta nie zostawiła bowiem testamentu, w którym przekazałaby mu nieruchomość. Wszystko zatem dziedziczy siostra Marty – jedyna najbliższa rodzina, która po niej została (rodzice zmarli dwa lata wcześniej). Nie ważne, że kobiety nie miały ze sobą bliskiego kontaktu. Nie ważne, że ich relacje nie były zbyt zdrowe. Ważne natomiast, że zgodnie z polskim prawem, po zmarłej dziedziczy jej najbliższa rodzina, a partner nie ma prawa do tego, co po niej zostało…

Kto jeszcze pisze testament u notariusza? Coraz częściej decydują się na to rodzice posiadający małoletnie dzieci. I znowu podam przykład. Wyobraźmy sobie typową polską rodzinę: mama, tata, syn i córka. Tata, 43-letni Paweł ciężko pracuje, żeby utrzymać swoich najbliższych i co miesiąc terminowo spłacać kredyt mieszkaniowy, który wraz z żoną, 38-letnią Anią zaciągnęli kilka lat temu. Ania, będąca współwłaścicielką mieszkania, wychowuje dwójkę dzieci. Do pracy planuje wrócić za dwa lata. Pewnego dnia, odbiera telefon z firmy Pawła – mąż miał zawał i został zabrany przez karetkę pogotowia. Dwa dni później Paweł umiera – zawał był zbyt rozległy i nie dało się go odratować. Kiedy jakiś czas później Ania załatwia wszystkie sprawy urzędowe okazuje się, że połowę ich wspólnego mieszkania, która należała do Pawła, dziedziczy nie tylko ona, ale również dwójka ich małoletnich dzieci. Ania szybko znajduje pracę, jednak okazuje się, że raty kredytu są zbyt wysokie, aby była w stanie je spłacać. Próbuje zatem sprzedać mieszkanie, które kupiła z Pawłem. Okazuje się jednak, że przed podjęciem decyzji o sprzedaży, musi poprosić o zgodę sąd rodzinny, który do czasu osiągnięcia pełnoletności przez dwójkę jej dzieci, sprawuje pieczę nad ich majątkiem. Po ciągnącej się kilka miesięcy sprawie okazuje się, że sąd rodzinny nie wydał zgody na to, aby mieszkanie zostało sprzedane. Uznał bowiem, że dzieci będące łącznie właścicielami 1/3 mieszkania, nie powinny być pozbawiane takiej inwestycji na przyszłość. Sugeruje Ani, żeby znalazła inny sposób na wyjście z impasu. Ania jest załamana. Zupełnie inaczej potoczyłaby się ta historia, gdyby Paweł zostawił testament, w którym wszystko, co posiada przepisałby żonie. Wtedy to ona byłaby jedynym właścicielem i nie miałaby problemu, żeby sprzedać nieruchomość.

I w końcu trzecia historia, z której wynika, kto decyduje się na sporządzenie testamentu. Wojtek od lat kochał wspinaczkę. W zasadzie każdą wolną chwilę spędzał w górach. To one dawały mu poczucie bezpieczeństwa, którego zawsze mu brakowało. Wojtek wychował się w domu dziecka – jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym, nie miał też innych krewnych. Jego drugą pasją była praca, dzięki której dorobił się sporego mieszkania. Kupił sobie też niewielki dom w górach, do którego zapraszał swoich przyjaciół. Kiedy nie pracował i nie wspinał się, działał jako wolontariusz w organizacji wspierającej bezdomnych. Jego marzeniem było, aby choć część z nich wróciła do normalnego życia i stała się samowystarczalna. Zawsze powtarzał, że na starość, kiedy poczuje, że kres jest już blisko, przekaże swój dom w górach na ośrodek dla bezdomnych mężczyzn, a swoje mieszkanie na miejsce spotkań dla tych, którzy chcą porozmawiać o swoim problemie. Los miał jednak wobec niego inne plany. W trakcie jednej ze wspinaczek, Paweł wysunął się z uprzęży mocującej do liny. Zginął na miejscu. Pewnie zastanawiacie się, co stało się z jego mieszkaniem i domkiem w górach. Jako, że zmarły nie miał żadnej rodziny, jego cały majątek przejęła gmina ostatniego miejsca zamieszkania Pawła. Obydwie nieruchomości zostały sprzedane, a otrzymane środki wpłynęły na konto gminy. Jego marzenie, aby kiedyś służyły one na potrzeby bezdomnych, przepadło. Wystarczyło, aby za życia Wojtek wybrał się do notariusza i napisał testament. Tak niewiele, a jednak tak dużo…

Podane przykłady, to tylko kropla w morzu powodów, dla których ludzie decydują się na sporządzenie testamentu. Z doświadczenia jednak mogę powiedzieć, że najczęściej na napisanie tego dokumentu decydują się albo osoby, które na własnej skórze doświadczyły, jak to jest, kiedy umiera ktoś bliski, kto nie zostawił testamentu – często w rodzinach dochodzi wtedy do sporów ciągnących się nawet i latami, albo testamenty piszą osoby, które, jak same o sobie mówią, tak już mają: lubią planować, przewidywać, zabezpieczać, są skrupulatne, dokładne, najczęściej zajmują się finansami rodziny i prowadzą domową dokumentację wszystkich umów, rachunków, ubezpieczeń i tym podobnych. Nie oznacza to jednak, że wszyscy inni, nie spełniający tych warunków nie mogą wybrać się do notariusza i sporządzić testamentu. Może to zrobić każdy. Prawie każdy. Ale o tym już w następnym podcaście. Do usłyszenia!